sobota, 18 stycznia 2014

New Saint's

16.stycznia.2014r.
     Gdy dotarła do nas grupa, w której był Eminem, każdy zasypywał go pytaniami: Jak to jest być gwiazdą? Czy sam układał piosenki? I wiele, innych, czasem głupich pytań. Dla mnie jednak liczyła się jego przydatność w drużynie....
     Bruce-bo tak ma naprawdę na imię, został wyznaczony do wzmacniania obrony, a także do stanie na wieżyczce, którą mieliśmy zamiar wybudować. Umiał wykonać swą pracę prawidłowo, ale widać było, że nie robił tego raz na miesiąc, tylko raz na rok. No cóż, z czasem się nauczy żyć podczas apokalipsy. Na naradzie zrobiliśmy głosowanie: czy wyruszamy do New Saint's za dwa dni, czy zostajemy tutaj. Wynik mówił wszystko: 6 do 5 głosów na odjazd. Postanowiliśmy, że zostawimy tu jedną czwartą zapasów, gdyby tam zaraza też się dostała. Główkaliśmy, czy może nie jechać nad ocean i zamieszkać na statku? Przecież na nim nic by nam nie groziło. Nagromadzilibyśmy paliwa i by się wszystko udało! Trzeba jeszcze zorganizować przemówienie, w którym powiemy o wszystkim pozostałym.
-Hej Andre-zawołałem.
-Słucham.-odpowiedział.
-Pomógłbyś mi przygotować to przemówienie? Bo pamiętasz czwartą klasę...
-Jasne, i tak nie ma nic do roboty. Pokaż co ty tam masz...-Odpowiedział i spojrzał na moje notatki.
-No no, widać, że nie nauczyłeś się przemówień.-i zaczęliśmy razem pisać.
   Po wszystkim ustaliliśmy godzinę. Gdy mówiłem, nie było widać we mnie strachu, który jednak we mnie robił co mógł. Najwyraźniej przekonałem większość grupy. Zaczęliśmy pakować manatki.
   Więcej nie napiszę, no bo nic się nie działo. A i tak muszę dokończyć pakowanie....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz