19.grudnia.2013
Ten dzień zaczął się zupełnie normalnie: wstałem do pracy o 4:30, umyłem się ubrałem i wyszedłem do pracy, jak zazwyczaj. Jednak, to nie był zwykły dzień...
Około 12 dostałem telefon z pogotowia. Moją dziewczynę-Britanny ugryzł pies. Czym prędzej zwolniłem się z pracy i pojechałem do szpital na Noble Street. W szpitalu było setki ludzi każdy miał te same objawy: ugryzienie, gorączkę i okropny kaszel. Na szczęście, Brit miała wolne łóżko. Lekarze mnie nie wpuścili do środka, sam nie wiem czemu. Siedziałem tam 3 godziny, co chwila mijał mnie chory pacjent lub pielęgniarka. Byłem jednym z niewielu, którzy nie mieli styczności z chorą osobą. Pomyślałem, że moje siedzenie tam jest bezcelowe i odjechałem. Wróciłem do firmy, na szczęście, jestem swoim szefem i nie miałem z tego powody nieprzyjemności. Między 4 a 5 wróciłem do domu. O tajemniczych ugryzieniach, dziwnych ludziach trąbili na każdej stacji, nawet na tej z mużyką. Więc włączyłem komputer i zagrałem sobie w Call of Duty. Wiem, że moja kobieta tego nie toleruje, ale jedną czy dwie misję musiałem przejśc, dla świętego spokoju. Położyłem się na łóżku, i słuchałem muzyki nawet nie wiem kiedy zasnąłem. To był ostatni normalny dzień w moim życiu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz